Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Spękania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Spękania. Pokaż wszystkie posty
Jajko wielkanocne ze spękaniami

01 marca

Jajko wielkanocne ze spękaniami

Jajko ze spękaniami jednoskładnikowymi, na którym pod wierzchnią, jaśniejszą farbą prześwituje ciemniejszy kolor. Taki stan jest zamierzony, by efekt popękanej farby był bardziej widoczny. 

Efekt spękań na jajku

Efekt spękań na jajku

Na samym początku mojego blogowania, kiedy pierwszy raz zrobiłam tego rodzaju spękania, opisałam jak to robiłam krok po kroku, kliknij tutaj, a trafisz to tego posta.

Dodam jeszcze, że na samym końcu całe jajko lekko przetarłam pastą woskową w kolorze starego złota.

Efekt spękań na jajku

Efekt spękań na jajku

Jeśli ktoś zechce się zobaczyć inne moje prace wykonane tą metodą to znajdzie je w menu (na górze bloga), w zakładce pod nazwą "spękania".
Zawieszka na powitanie

01 lutego

Zawieszka na powitanie

Dodatek do wnętrza

Ta zawieszka, to jakby powitanie gościa w naszych progach, gdyż napis ten w języku polskim znaczy "witamy".

W pracy tej wykorzystałam dwuskładnikowy preparat do spękań, a oto efekt.

Dodatek do wnętrza

Brzegi ramki lekko przetarłam papierem ściernym, by nadać jej nieco charakteru. Natomiast w środku umieściłem grafikę skomponowaną w niezastąpionej aplikacji Canva. 

Dodatek do wnętrza

I oczywiście nie mogło zabraknąć lilijki, jednego z moich ulubionych symboli stylu francuskiego.

Dodatek do wnętrza

Uchwyt do karteczek ... ze spękaniami i decoupage

23 lipca

Uchwyt do karteczek ... ze spękaniami i decoupage

I love Paris


Kiedyś dostałam uchwyt do karteczek z bliżej nieokreślonej masy, który jednocześnie był reklamówką pewnej firmy, a że nie lubię gadżetów w takiej postaci postanowiłam nadać mu bardziej przytulny wygląd.

Teraz stojąc na biurku w pracy, przywołuje cząstkę domowego klimatu.
Jednym słowem, nic takiego nadzwyczajnego, a jednak coś w sobie ma ...
Decoupage - deseczka z koniem

25 listopada

Decoupage - deseczka z koniem

"Koń jaki jest, każdy widzi" - takie określenie widniało w pierwszej polskiej encyklopedii  powszechnej "Nowe Ateny" autorstwa Benedykta Chmielowskiego.
Autor ograniczył się jedynie do takiego opisu konia, bo po cóż pisać o nim więcej skoro jest tak powszechnie znanym zwierzęciem.

U mnie zobaczycie głowę konia w decoupage, na postarzonej spękaniami i patyną deseczce kuchennej, dla pewnej miłośniczki koni.

Miałam problem, bo nie do końca wiedziałam na jakim przedmiocie użytku domowego go umieścić, by pasował do jej mieszkania. Mam jednak nadzieję, że ta odmieniona deseczka, znajdzie swoje miejsce u mojej obdarowanej.

Koniec już pisania, teraz niech każdy zobaczy jaki jest koń ...

 

 

 

W zbliżeniu efekt spęka i patyny



I jaki jest ten mój koń?
Decoupage na pudełku dla dzisiejszej jubilatki

08 listopada

Decoupage na pudełku dla dzisiejszej jubilatki

Przedstawiam kolejne pudełeczko na drobiazgi wraz z lawendowymi woreczkami, do buduaru dla pewnej jubilatki.

Przy pomocy Country Style Cracle zrobiłam spękania, a kiedy wszystko ładnie wyschło nakleiłam motyw z kwiatkami, potem polakierowałam i tak powstała owa szkatułka.






 

Lawendowe woreczki już pokazywałam w jednym z poprzednich postów, teraz zrobiłam kolejne, do których wykorzystałam nowe wydruki (z drukarki laserowej), które oczywiście przeniosłam dzięki zmywaczowi do paznokci.









  A tak wyglądają z bliska wspomniane spękania







Drobiazg do buduaru

18 października

Drobiazg do buduaru

Buduar to taki pokoik dla pani domu z drobiazgami cieszącymi oko, jak i tymi przeznaczonymi do przechowywania kobiecych dodatków. Pomyślałam, że zrobiona przeze mnie okrągła szkatułka z przeznaczeniem choćby na biżuterię, posłowałaby do takiego miejsca, dla jakiejś elegantki.

Oto i ona ...








W trakcie przygotowywania tego posta pomyślałam sobie, która z nas w dzisiejszych czasach ma do dyspozycji taki prawdziwy buduar.

Nic to, ale możemy sobie sprawić jego namiastkę w postaci kącika z toaletką w sypialni, bo cóż nam pozostało.
Moje zmagania z pewną szkatułką ...

31 sierpnia

Moje zmagania z pewną szkatułką ...






Szkatułka jeszcze na początku tego roku była ozdobiona, ale nie podobała mi się i odłożyłam ją czekając na natchnienie, by do niej powrócić.

Jak już postanowiłam ją zmienić, nie obeszło się bez przygód.

Wcześniej, gdy jeszcze przygotowywałam ją do pracy, odkręciłam okucia i zawinęłam w serwetkę. Robiąc porządki wyrzuciłam zawiniątko i znowu się zniechęciłam do jej zmiany, więc wylądowała gdzieś w szafce.
Przy okazji zamawiania innych rzeczy do zdobienia znalazłam okucia pasujące do tejże szkatułki, więc je zamówiłam.
Jednak to też jeszcze nie było dla mnie bodźcem by podjąć kolejną próbę zajęcia się nią, dalej więc stała zamknięta.

Nadszedł czas wakacji i nawet zabrałam ją ze sobą na działkę, ale tam jedynie została zeszlifowana i ponownie pomalowana gruntem. Po powrocie do domu miałam jeszcze dwa dni dla siebie i ozdobiłam ją na nowo. Wtedy też powstał pomysł podarowania jej komuś w podzięce.
Podczas szlifowania kolejnej, polakierowanej warstwy zbyt mocno docisnęłam papier ścierny i starłam nieco motyw na wieczku. Udało mi się temu jakoś zaradzić i zamaskowałam to jasną farbą, muskając je lekko zwilżoną gąbką. I jak widać to na zdjęciu powstała mgiełka, wywołująca złudzenie wtopienia serwetki w wieko szkatułki.


 
Szczerze mówiąc po tym zdarzeniu miałam serdecznie dość pracy nad nią, choć zostało tylko zamocowanie okuć, ale ..... i tu znowu nie obyło się bez pecha.

Zamknięcie zostało dobrze przymocowane, ale przy robieniu nawierceń do zawiasów, źle zostały zaznaczone dziurki do wywiercenia. Kiedy to zobaczyłam pomyślałam jedynie, że chyba czyha nad nią jakaś klątwa, bo jak nazwać te kolejne niepowodzenia przy jej tworzeniu.
Teraz jak to widać na zdjęciu jest już w pełni gotowa.



 
Pomyślałam, że kryjąc po warstwami lakieru, farby i serwetek swoją tajemnicę powstawania jest tym bardziej dla mnie cenna, ale przecież obiecałam ją już komuś, więc trzeba się rozstać.

Niech obdarowanej nią osobie przyniesie wiele szczęścia, ale przede wszystkim niech się spodoba.
"Lawendowa odsłona" w stylu shabby chic

24 sierpnia

"Lawendowa odsłona" w stylu shabby chic




„Lawendowe cuda” wreszcie mogą ujrzeć światło dzienne na blogu, bo na swoim miejscu są już od soboty.
Tak jak wcześniej pisałam, kilka rzeczy zrobiłam już jakiś czas temu, ale że nie wszystko zostało jeszcze skończone nie umieszczałam tych już wcześniej zrobionych.


Dzisiaj wreszcie mogłam zasiąść przy komputerze, by zamieścić wszystko nad czym pracowałam.
Zanim jednak do tego doszło wszystkie rzeczy pomalowałam podkładem, potem ciemną farbą, by po pomalowaniu już tą właściwą móc zrobić przecierki, w końcu to miało być w stylu shabby chic.
Zupełnie zapomniałam, że jeszcze wszystko było szlifowane, zarówno przed nałożeniem podkładu, jak i każdej kolejnej warstwy farby, a na koniec na przedostatniej warstwie lakieru.

I wreszcie mogłam przykleić motywy z lawendą, by całości nadać spójny charakter, a potem już zostało tylko kilkakrotne lakierowanie.


To właśnie ów lawendowy motyw ...





Teraz po kolei i spokojnie zapraszam do oglądania ...

... lustro przed przemianą ...




... i po pomalowaniu






... i zbliżenie na ramę lustra po zmianie ...










Teraz kolejna rzecz przed i po metamorfozie ...

... półka na różności w łazience
- przed ...





... i tuż po zmianie




I jeszcze taboret, który wcześniej okropnie "straszył"
swoim wyglądem ...





.. i po zmianie, w dwóch odsłonach ...









... kubeczek na szczoteczki do zębów, do zrobienia którego wykorzystałam słoik po czekoladzie...






... znalazł się także wieszak na szlafroki - wydaje się być uroczy.





Tym sposobem działkowa łazienka została nieco odświeżona.
Co prawda zmiana to niewielka, ale kiedy wszystkie dodatki są ujednolicone wygląda o wiele ładniej i bardziej przytulnie.

Teraz już do miłego, a na mnie czeka już nowe wyzwanie - skrzynia ze skarbem piratów, ale póki co cicho-sza.
Wakacyjne  "spotkanie z Beethovenem"

16 sierpnia

Wakacyjne "spotkanie z Beethovenem"


To "spotkanie z Beethovenem" zaczęło się właściwie  jeszcze przed wakacjami.

Zapowiadana przeze mnie „lawendowa odsłona” w stylu shabby chic jest tylko w części gotowa, dlatego też w oczekiwaniu na całość postanowiłam zamieścić tutaj tą oto butelkę wraz ze świeczką.

Obie rzeczy ozdobiłam "motywem z Beethovenem" wraz fragmentami jego rękopisów tekstów i nut.
Świeczka powstała już dawniej (kiedyś kupiłam taką gładką), chcąc spróbować decoupage na wosku, więc gdy trafiłam na tą oto właśnie (a była tania), to po prostu to zrobiłam. Według mnie i moich bliskich udało się. Tak ozdobiona i opakowana stanęła na półce.

Pewnego dnia z potrzeby zrobienia czegoś w tzw. międzyczasie sięgnęłam po butelkę, na którą przykleiłam ten sam motyw. Co prawda tylko po części ją wykończyłam, wymagała jeszcze polakierowania, ale póki co stała sobie taka czekając na swój czas. W ostatni weekend postanowiłam wreszcie dokończyć dzieła. 
Wtedy też połączyłam obie rzeczy, by raźniej im było i tak oto powstała sobie taka oto "wakacyjna para".



... a tak "para" wygląda z drugiej strony ....
Dziękując za odwiedziny pozdrawiam wszystkich i do miłego. 

Mam nadzieję, że po tym weekendzie uda mi się już pokazać zapowiadane "lawendowe cuda" z mojej działkowej łazienki.
Decoupage i znowu ogród (jardin) ...

24 kwietnia

Decoupage i znowu ogród (jardin) ...

Ta deseczka powstała już jakiś czas temu i sama nie wiem, dlaczego się wcześniej tutaj nie znalazła.
Ba, to nawet były jedne z moich pierwszych prób spękań i choć to moje początki w tej materii to byłam z nich zadowolona.


Widocznie to nie był jej czas, a dziś zapraszam do obejrzenia przedmiotu codziennego użytku, który ozdobiony może stać się czymś więcej, przy czym szkoda mi teraz używać jej zgodnie z przeznaczeniem.


Ten sentyment do ogrodów został mi po obejrzeniu Ogrodów Luksemburskich, zapewne stąd moje prace jeszcze nie raz będą oscylować wokół tego tematu.
Postaram się, by nie nużyły zanadto, a stały się ukojeniem dla oka.



Zajrzyj na mój Instagram

Copyright © Majowe Pasje