Efekt spękań (po raz pierwszy)

Znowu była wizyta w sklepie.
Na półce stał preparat do spękań, przecież nie mogłam przejść obok niego obojętnie.
Przyznam jednak, że długo krążyłam, między półkami zanim zdecydowałam się go kupić.
Jakoś wewnętrznie bałam się, czy na pewno sobie poradzę. Jednak chęć spróbowania innej metody decoupage zwyciężyła, w końcu do odważnych świat należy.

Przecież nie można się pozbawiać samemu takiej przyjemności, bo gdy nam się już uda, proszę uwierzyć, zadowolenie jest ogromne. Czujemy się naprawdę lepiej, a to staje się napędem do dalszego tworzenia.
To wspaniałe - tworzyć i widzieć, jak choćby drewniane pudełko staje się dzięki mnie czymś wyjątkowym ...





Jestem dumna z wykonania efektu spękań, bo po przeczytaniu na różnych blogach, że trudno to zrobić, miałam obawy.

Farbę, po nałożeniu Country Style Cracle nakładałam przy pomocy średniej gąbki do tapowania i spękania zrobiły się bardziej regularne, niż jakbym robiła to pędzlem.

Country Style Cracle to jednoskładnikowy preparat do pęknięć firmy Stamperia. Musimy wybrać sobie dwa kontrastujące ze sobą kolory, by efekt było dobrze widać.

Jeśli ktoś chce spróbować, to proszę przeczytać jak to robiłam, ...

.. więc po kolei o zrobieniu efektu spękań:
    • zaczynamy oczywiście od nałożenia podkładu na podłoże, czekamy aż wyschnie,
    • malujemy wybrany przez siebie przedmiot do zdobienia farbą (ja użyłam ciemno zielonej),
    • po jej wyschnięciu nakładamy preparat do spękań, możemy go nałożyć pędzlem (musi być suchy), albo gąbką do tapowania; przy używaniu pędzla należy prowadzić pędzel w jednym kierunku.
    • po wyschnięciu preparatu malujemy drugą, kontrastującą farbą (w moim przypadku była to farba w kolorze ecru) i w oka mgnieniu ukazują nam się kolejne fragmenty naszych spękań; jeszcze jedno, pociągnięcia pędzla, jak i gąbki nie powinny być poprawiane, bo spękania będą mało widoczne.
      To wcale nie jest taki trudne, choć bałam się czy nałożę odpowiednią warstwę drugiej farby już po nakładaniu jej na Country Style Cracle.

      Przyznam, że to mniej najbardziej paraliżowało, gdy już miałam to zrobić, ale nie jest wcale tak trudno, a jak nawet w kilku miejscach nałoży mniej farby, to nie koniec świata.

      Dlatego warto próbować, a najważniejsze to się nie poddawać, bo "nie święci garnki lepią".
      Raz, czy drugi może się nie udać, ale w końcu stanie się tak, że będziemy zadowoleni z efektu.

      Najważniejsze, by się nie poddawać, uwierzcie nikt od razu nie jest najlepszy, wszystko wymaga pracy, prób i popełniania też błędów, bo to nas wzbogaca.


      Potem tak pięknie się nazywa - bagaż życiowych doświadczeń, więc "pakujmy" do niego, co nie stanie się inaczej, jak przy pomocy owych prób.

      Powodzenia

      PODPIS

      Ps: Czy to już pasja? Jak myślicie?

      Brak komentarzy:

      Prześlij komentarz

      Dziękuję za poświęcony czas i każde słowo komentarza, które jest miłym śladem po Twojej wizycie.
      Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...