Stylowy listownik

Witajcie!
Dzisiaj przedstawiam Wam listownik z elementem odnoszącym się do klimatów francuskich.

Najpierw miałam zrobić go z przetarciami, ale wszędzie takie widywałam, więc ostatecznie pomalowałam go dwa razy białą farbą,  polakierowałam i przykleiłam odlaną z gipsu lilijkę.















Pozdrawiam Was serdecznie i życzę wspaniałego wypoczynku w ten słoneczny weekend


PODPIS

Ps: witam w moich progach nowych obserwatorów:
Pannę Vejjs, Dorotę na przedmieściach, Tu Się Robi Rękodzieło i Meg.

Mon Petit Jardin cz. III - koniec wieńczy dzieło

Witajcie!
Najwyższy czas pokazać cały balkon w nowej aranżacji. W poprzednich postach trochę już napisałam, trochę pokazałam, jeszcze tylko niewielkie uzupełnienie i małe podsumowanie.
Przede wszystkim balkon został pomalowany, na podłodze położona sztuczna trawa, tak by dodać mu nieco przytulności.
Czy mi się to udało, czy też wieje z tego powodu tandetą, osadźcie sami?


Drewnianą skrzynię już pokazywałam. Wreszcie znalazło się miejsce na narzędzia, doniczki i inne różności, a do tego całkiem ładnie wygląda.


Marzyła mi się, do położenia na niej, pikowana poduszka w prowansalskim stylu. Oczywiście można kupić taką bez problemu, ale za 65 zł. Pomyślałam, że skoro potrafię szyć, to czemu nie pokusić się o własnoręcznie jej wykonanie. Kupiłam lniane płótno, korzystając z różnych grafik skomponowałam własną, przy czym napis" Belle Jardinière", po znalezieniu odpowiedniej czcionki dopisałam sama.
Po tych zabiegach pozostało ją przenieść na płótno, uszyć na maszynie, ręcznie przepikować i gotowe (szybko się to pisze, robi nieco dłużej, bo długie sobotnie popołudnie).
Mam ogromną satysfakcję, że udało mi się zrobić ją samej, a do tego kosztowała około 25 złotych.










Na krzesełka też chciałam uszyć poduszki, ale nie znalazłam odpowiedniego materiału, a i moje oczekiwania nie są jeszcze skonkretyzowane i postanowiłam, że poczekam z tym wiosny. A, może trafię przypadkowo jakiś fajny materiał. Na razie korzystamy z poduszek "domowych", trochę ich mamy :))




Niektóre z posiadanych już osłonek na doniczki przemalowałam na śnieżnobiały kolor i ozdobiłam delikatnie transferami. Pozostało kupić jesienne kwiatki, poustawiać je, dodać kilka drobiazgów, by nadać całości spójnego klimatu. 












Myślę, że udało mi się stworzyć taką małą oazę spokoju - Mon Petit Jardin (mój mały ogród). Przyznaje, że jestem zadowolona z końcowego efektu, a do tego ileż radości dało mi tworzenie tego małego zakątka.
Zapowiedzi pogodowe na wrześniowe dni brzmią obiecująco, więc zdążymy się nacieszyć urokiem odnowionego balkonu.

Tutaj znajdziecie część I moich balkonowych poczynań, a tutaj część II.

                                   Z pozdrowieniami


PODPIS
Dziękuję za poświęcony czas i każde słowo komentarza, które jest miłym śladem po Twojej wizycie.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...